Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Michał Kwiatkowski - na czym polega jego fenomen?

Michał Kwiatkowski (Team INEOS) jest jednym z najlepszych polskich kolarzy szosowych. Na jego koncie znajduje się m.in. Mistrzostwo Świata z 2014 roku, kiedy to w niesamowitym stylu rozprawił się ze swoimi rywalami podczas wyścigu w Ponferradzie.

Tekst przeczytasz w ok. 11 minut, 8 sekund
Michał Kwiatkowski - na czym polega jego fenomen?
Foto: www.teamineos.com

Warto zastanowić się nad jego fenomenem, ponieważ Polak jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem i od wielu lat utrzymuje się na wysokim poziomie sportowym. Niektórzy spodziewali się, że po Mistrzostwie Świata w 2014 roku przyjdzie wiele kolejnych sukcesów, a następne drużyny polskiego zawodnika będą pracować wyłącznie na niego. Trzeba sobie jednak powiedzieć, że Michał to kolarz specjalizujący się w wyścigach klasycznych, potrafi sobie radzić na wyścigach tygodniowych oraz świetnie jeździ na czas. Jeśli jednak chodzi o wysokie góry, w Team INEOS są od tego inni zawodnicy, na których Polak pracuje na górskich odcinkach i wywiązuje się z tej roli znakomicie. Kolarstwo to sport drużynowy i nie można przez cały czas jeździć na swoje konto zwłaszcza, że w pewnych przypadkach pozostałe osoby mogą mieć ku temu lepsze predyspozycje. Polak jest wielkim kolarzem, ale niekiedy musi odstawić swoje ambicje na boczny tor, ponieważ ściga się w drużynie.

Początki kariery

Moim zdaniem, warto przeanalizować całą karierę Michała, który ma obecnie 29 lat i kilka dobrych sezonów ścigania przed sobą. Na samym początku przeniósłbym się do roku 2007, kiedy to Kwiatkowski był bardzo młodym zawodnikiem, ale z wieloma sukcesami na koncie. Świetnie zaprezentował się w wyścigu dookoła Grudziądza, wygrywając całą imprezę. W pokonanym polu został sam Peter Sagan, który później musiał uznać wyższość Polaka jeszcze na kilku innych wyścigach. Rok 2007 był jednak dla Michała niezwykle udany, ponieważ wygrał Course de la Paix Junior, a na Mistrzostwach Europy Juniorów zdobył złoty (start wspólny) i srebrny (czasówka) medal. Peter Sagan znów musiał obejść się smakiem. Rok zwieńczył wygraną w wyścigu dookoła Łodzi i dobrym występem podczas Giro della Lunigiana. Już wtedy można było mieć nadzieje, że będzie to niesamowity kolarz, który da Polsce dobrego, a kibice będą go podziwiać przez długie lata.

Rok 2008 był równie obiecujący. Pojawiło się zwycięstwo w Trofeo Karslberg czy też Troffeo Citta di Ivrea. Kwiatkowski został Mistrzem Europy Juniorów na czas, a do tego dołożył Mistrzostwo Świata w tej specjalności, pokonując m.in. Taylora Phinneya. Czy można było chcieć czegoś więcej? W wieku 18 lat Michał stał się jednym z najlepszych zawodników młodego pokolenia i każdy ekspert wróżył mu bardzo ciekawą karierę, nikt się nie pomylił. W kolejnym sezonie nie było tylu sukcesów, jednak pojawiło się Mistrzostwo Polski U-23 w wyścigu ze startu wspólnego czy też wygrany etap w wyścigu Okolo Slovenska. Był to sezon przejściowy, dzięki któremu Michał miał wypłynąć na szerokie wody.

Pierwsze poważne sprawdziany

W 2010 roku Kwiatkowski reprezentował barwy Caja Rural. Pierwszy wyścig nie był zbyt udany, ponieważ nie ukończył zawodów dookoła Murcji. Na ciekawy wynik trzeba było poczekać do maja, kiedy to zajął 4. miejsce na trasie wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich. Było też 7. miejsce w Volta ao Alentejo i całkiem udany początek Tour de l'Avenir. Z pewnością apetyt Michała był jeszcze większy, jednak były to wyniki, które pozwoliły mu na transfer do mocnej ekipy RadioShack, ścigającej się wśród ekip WorldTour. Przeprowadzka zrobiła mu na dobre, ponieważ już na trasie Driedaagse van West-Vlaanderen zajął doskonałą 3. pozycję. Podobnie było podczas imprezy Driedaagse De Panne-Koksijde. We francuskim wyścigu Tour International du Poitou Charentes ponownie zameldował się na 3. pozycji, a na uznanie zasługiwało 6. miejsce w Circuit de Wallonnie. Myślę, że już wtedy kierownictwo zespołu wiedziało, że w Michale jest wielki potencjał i trudno będzie im go zatrzymać w swojej ekipie. Stało się - Kwiatkowski przechodzi w 2012 roku do Omega Pharma Quick-Step, gdzie będzie świętował niemałe sukcesy, ale na to przyjdzie jeszcze pora. To tam rozwinął się w kolarza kompletnego, bardzo poukładanego i wiedzącego, czego chce od swojej kariery. Rozpoczął zwycięstwem na prologu Driedaagse van West-Vlaanderen. Podczas Mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas zdobył srebrny medal, świetnie poradził sobie na trasie Tour de Pologne, kończąc zmagania na 2. miejscu. Lepszy okazał się jedynie Moreno Moser, a kibice nie mogli pogodzić się z tym, że Michał przegrał z nim zaledwie o 5 sekund. Pod koniec 2012 roku Kwiatkowski zajął również 8. lokatę w prestiżowym Eneco Tour.

Sezon 2013 miał być wielkim sprawdzianem formy, i takim właśnie się okazał, a Michał zdał go celująco. To właśnie w tym sezonie każdy przekonał się o tym, że stać go na wielkie wyniki w wyścigach tygodniowych, a przy okazji rozwinął swoje skrzydła w imprezach klasycznych. Zajął 2. miejsce w trudnym Volta ao Algarve, a także 4. miejsce na Tirreno-Adriatico. W końcu przyszedł czas na ardeński tryptyk. Kibice zacierali ręce na wspaniałą jazdę polskiego dominatora i się nie pomylili. Zakończyło się 4. pozycją w Amstel Gold Race i 5. miejscem na Fleche-Wallonne. Sukcesów nie brakowało podczas krajowego czempionatu (złoto - start wspólny, srebro - czasówka). W końcu nadarzył się występ w "Wielkiej Pętli", a więc marzenie każdego kolarza. Nie wiadomo czego się spodziewać, a tymczasem Michał melduje się na 11. pozycji w klasyfikacji generalnej. Wielki sukces! Po drodze kilka wartościowych wyników, w tym podium etapowe i 3. miejsce w klasyfikacji młodzieżowej. Polak został także drużynowym Mistrzem Świata.

Największy sukces w karierze

Przechodząc do sezonu 2014 warto wspomnieć o tym, że nadzieje Polaków były już znacznie rozbudzone, a od Michała oczekiwano coraz więcej. Nałożono na niego sporą presję, którą on jednak wytrzymał. Na początku sezonu wygrał Trofeo Serra Tramuntana i Volta ao Algarve. Do tego dorzucił wspaniałe zwycięstwo na trasie Strade Bianche. Vuelta Ciclista al Pais Vasco ukończona na 2. pozycji. To miał być piękny rok, a przed nami dopiero ardeńskie klasyki, w których uplasował się kolejno na 5. (Amstel Gold Race), 3. (Fleche-Wallonne) i 3. lokacie (Liege-Bastogne-Liege). O takich wynikach marzą wszyscy kolarze, a zrobił to Polak. Trudno rywalizować z takimi legendami jak Alejandro Valverde, ale Kwiatkowski rywalizował z nim jak równy z równym. Przyszło zwycięstwo na prologu Tour de Romandie, złoty medal w jeździe indywidualnej na czas podczas Mistrzostw Polski oraz podium etapowe na Tour de France (do tego ponownie 3. pozycja w klasyfikacji młodzieżowej). Tuż przed Mistrzostwami Świata Polak wystartował w Tour of Britain i zajął 2. miejsce. To był znak wielkiej formy, ale mało kto spodziewał się tego, że Kwiatkowski zostanie Mistrzem Świata. Wspaniała praca całej drużyny, solowa akcja, niesamowite emocje przed telewizorami oraz w kabinie dziennikarskiej. Dużo pozytywnych reakcji ze strony Piotra Wadeckiego i mamy to! Polak najlepszy na świecie. Tego sukcesu nie da się zapomnieć. Do tego warto dorzucić wzmiankę o brązowym medalu podczas drużynowych Mistrzostw Świata.

W tym momencie zaczyna się problem, ponieważ niektórzy kibice myślą, że Kwiatkowski będzie teraz wygrywał wszystko, gdzie tylko się da. Niektórzy widzą go nawet na podium Tour de France, ale trzeba pamiętać, że wyścigi klasyczne lub tygodniowe to nie to samo, co 3-tygodniowy Wielki Tour... Polak nie dawał jednak za wygraną. Sezon 2015 i 2. miejsce w Volta ao Algarve oraz Paryż-Nicea. Przyszła 4. lokata na Dwars Door Vlaanderen i... wygrana na trasie Amstel Gold Race!!! Kolejny wspaniały sukces i to tak krótko po Mistrzostwie Świata. Kibice mieli jednak coraz większe oczekiwania, dlatego niezbyt dobre wyniki w pozostałych dwóch ardeńskich klasykach, daleka pozycja w Tour de Suisse oraz brak ukończenia Tour de France zostały odebrane niezbyt korzystnie. Halo, co z nami nie tak? Mamy takie sukcesy, ale zawsze chcemy więcej, a co na to sam kolarz? Dajmy mu spokój i pozwólmy pracować - to się opłaciło. W 2015 roku doszedł jeszcze srebrny medal podczas Drużynowych Mistrzostw Świata i skończyło się transferem do ekipy naszpikowanej gwiazdami - Team Sky, w której Michał ściga się do dnia dzisiejszego z tym, że obecnie jest to już Team INEOS. Niektórzy mieli mu to za złe, bo było pewne, iż Michał stanie się jednym z pomocników, w końcu jeździli tam najlepsi kolarze na świecie, w tym Chris Froome. Kwiatkowski wiedział jednak co robi i zdawał sobie sprawę z tego, że otrzyma szansę jazdy na własne konto, musiał uzbroić się w cierpliwość. Dwa drugie miejsca w hiszpańskich klasykach na początku sezonu 2016, wygrana w brukowanym wyścigu E3 Harelbeke, niezbyt udana Vuelta a Espana. Z tym musieli zmierzyć się kibice. Ja byłbym z tego zadowolony zwłaszcza, że to pierwszy sezon w takiej ekipie. Można było mieć kilka zastrzeżeń, co do pracy niektórych kolegów z zespołu na rzecz Michała, np. podczas ardeńskich klasyków, ale to już sprawa dla kierownictwa ekipy i dla samych zainteresowanych.

Niesamowite zwycięstwo

Pojawiły się głosy, że Michał nie będzie osiągał już takich sukcesów jak kiedyś, aż w końcu przyszedł rok 2017. Niedowiarki musiały się mocno zdziwić, ponieważ Kwiatkowski rozpoczyna od wysokiego C - wygrana w Strade Biance i 2. miejsce w Volta ao Algarve. To jednak nie koniec, kulminacyjny punkt sezonu miał dopiero nadejść - wygrana w najbardziej prestiżowym wyścigu klasycznym na świecie - Mediolan San Remo!!! Kapitalny finisz z trzyosobowej grupki i Peter Sagan oraz Julian Alaphilippe w pokonanym polu. Co tu się stało??? Polak znów to zrobił, i to w Team Sky, a więc w ekipie, która nie jest odbierana przez polskich kibiców tak pozytywnie jak Omega Pharma Quick-Step. Polak chciał więcej. Minimalna przegrana z Philippe Gilbertem na Amstel Gold Race, trzecia pozycja w Liege-Bastogne-Liege. Dodatkowo złoty medal na czas w Mistrzostwach Polski i drugie miejsce na czasówce Tour de France, tuż za Maćkiem Bodnarem! Jakby tego było mało, przyszła pora na Clasica San Sebastian i co robi Polak? Wygrywa! Sezon kończymy 5. miejscem w Tour of Britain i brązowym medalem podczas drużynowych Mistrzostw Świata.

2018 rok był także niezwykle udany, a wydawać by się mogło, że tak być już po prostu nie może. Zaczynamy od zwycięstwa w Volta ao Algarve. Portugalska etapówka stała się więc jednym z ulubionych wyścigów dla polskiego zawodnika. Przychodzi zwycięstwo w Tirreno-Adriatico, nieco gorszy ardeński tryptyk, wygrana na prologu Criterium du Dauphine oraz dwa medale Mistrzostw Polski (złoto - start wspólny, brąz- czasówka). Nieco słabiej poszło Kwiatkowskiemu w Tour de France, ponieważ dobrze spisywał się jedynie na czasówkach, chociaż warto podkreślić, że Polak miał czynny udział w końcowym zwycięstwie Gerainta Thomasa. W końcu jednak nadeszła pora na Tour de Pologne i to w naszym narodowym wyścigu Polak okazał się najmocniejszy, kolejny sukces na koncie! Podium etapowe na trasie Vuelta a Espana oraz dwa 4. miejsca na Mistrzostwach Świata (czasówka i drużynowa czasówka). Wyniki, których nie powstydziłby się żaden kolarz, ale w opinii niektórych mogły być dużo lepsze. Wszystko to za sprawą roli pomocnika w Team Sky, ale mimo tego Polak doskonale wykorzystywał swoje szanse na odnoszenie kolejnych sukcesów.

Nieco gorszy okres w karierze, ale czy na pewno?

W sezonie 2019 nie było już tak kolorowo, chociaż zapowiadało się inaczej. Zaczęło się od 3. pozycji w Paryż-Nicea. Miejsca w drugiej dziesiątce ardeńskiego tryptyku można było uznawać za przyzwoite, jednak 4. lokata na czasówce podczas Mistrzostw Polski i 83. pozycja w Tour de France? No tak, ale kto wygrał "Wielką Pętlę"? Egan Bernal, z jakiego zespołu? Z Team Sky. Nie zawsze Polak może mieć to na co ma ochotę. Czasami trzeba popracować na innych, a Bernal skutecznie to wykorzystał. Wielu nastawiało się na dużo lepsze wyniki w sezonie 2020, ale pandemia koronawirusa pokrzyżowała wszystkim plany. Kwiatkowski zdążył zająć 14. miejsce w Volta ao Algarve, ale później anulowano mu ważne wyścigi - Mediolan San Remo czy też ardeńskie klasyki. Nie wiadomo nawet czy do skutku dojdzie Tour de France, więc teraz pozostaje jedynie oczekiwać na wznowienie kolarskich zmagań i życzyć Michałowi dużo zdrowia.

W mojej opinii Michał jest kolarzem kompletnym, bardzo wszechstronnym, potrafiącym pełnić rolę lidera, ale również pracować na rzecz innych. To właśnie wyróżnia wielkich kolarzy, że nie zawsze muszą jeździć na swoje konto, a mimo to czerpią z tego radość i oprócz tego zdobywają kolejne sukcesy. Wierzę, że jeszcze kilka takich pojawi się na koncie Michała. Nie w każdym wyścigu można zdobyć podium, chociaż zależne jest to także od pracy pozostałych zawodników. Sam również uważam, że w niektórych przypadkach oddanie kolegów z drużyny na rzecz Michała mogło być większe, jednak trzeba pamiętać o tym, czego Polak dokonał i jakimi sukcesami może pochwalić się w swoim kolarskim CV.



Mateusz Gruszeczka - Rowerowa.pl

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl