Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Boom na rowery trwa. Jak szukasz nowego sprzętu, to musisz się spieszyć

Boom na rowery trwa. Jak szukasz nowego sprzętu, to musisz się spieszyć

Pandemia koronawirusa wywróciła rynek sprzedaży rowerów do góry nogami. Popyt poszybował w kosmos, podaż natomiast nie nadążyła za oczekiwaniami klientów. Dlatego do sklepów wróciły zapisy. Rodem z PRL-u.
Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 41 sekund
Boom na rowery trwa. Jak szukasz nowego sprzętu, to musisz się spieszyć

Udostępnij artykuł

„Dzień dobry, mam pytanie: czy macie może na stanie…” - z takim pytaniem sprzedawcy w sklepach rowerowych spotykają się codziennie. I to wiele razy. Mailowo, telefonicznie, osobiście. Klienci szukają nowych rowerów. Przecież sezon 2021 za pasem. Jeżeli jeszcze nie kupiłeś nowych dwóch kółek, a masz dość sprecyzowane wymagania, to musisz się naprawdę spieszyć. Z dnia na dzień dostępność rowerów spada. W zatrważającym tempie. I to wcale nie jest tekst sponsorowany. Sprawdziłem osobiście co w trawie piszczy. Nie jest wesoło.

A wszystko przez… epidemię koronawirusa. Tak, tak, to nie pomyłka. Pierwszy kryzys w branży rowerowej przyszedł latem 2020 roku. Ludzie na całym świecie - zmęczeni wielotygodniowym lockdownem - rzucili się do sklepów, aby kupić rower. Do transportu, do rekreacji, wreszcie do sportu. - Półki świeciły pustkami - mówili mi znajomi prowadzący albo pracujący w sklepach rowerowych.

Producenci rowerów zacierali ręce z radości i przygotowywali się na sezon 2021. Montażownie były gotowe na zwiększenie mocy produkcyjnej, ale… Okazało się, że monopolista na rynku części (firma Shimano) nie jest w stanie dostarczyć takiej liczby sprzętu, jakiego się oczekuje. No i powstał znów problem. Rowerów jest jak na lekarstwo. Drugi rok z rzędu.

Kilkanaście dni temu kupowałem sprzęt dla siebie. Wiedziałem jaki chce rower. W promieniu 50-100 km od miejsca zamieszkania znalazłem jedną sztukę w rozmiarze ramy, która mi odpowiada. Nie przesadzam. Pojechałem, kupiłem od ręki. Nawet do głowy nie przyszło mi negocjować ceny. W takiej sytuacji?

Wiem od Marka Bali, który prowadzi jeden z warszawskich sklepów rowerowych, że na niektóre modele są zapisy. Tak jak to było w PRL-u. Wtedy kolejki pojawiały się przed sklepami mięsnymi, teraz ludzie wpisują się na listę oczekujących w sklepach rowerowych. I lepiej nie będzie. Przynajmniej przez następnych kilka miesięcy. Do końca 2021 roku. Ale… Koronawirus zdążył już nas nauczyć pokory w przewidywaniu przyszłości. Nikt nie wie, co będzie za rok, dwa.

Skoro nie ma dostępnych wielu modeli rowerów i nie ma również części to pojawili się spekulanci. I znowu możemy sobie przypomnieć czasy PRL-u. Pamiętacie „koników” przed kantorami wymiany walut? Teraz „koniki” buszują w sieci i sprzedają towar po zawyżonych kosmicznie cenach. Mają utarg. Sprawdziłem organoleptycznie. Wystawiłem na jednej z platform sprzedażowych swój nowy rower z ceną o kilkadziesiąt procent wyższą niż w sklepie. Nie chcecie wiedzieć, ile odebrałem telefonów.

Na koniec trochę optymizmu. Po pierwsze, z tego, że wszyscy chcemy jeździć na rowerach trzeba się cieszyć. Będziemy spokojniejsi, zdrowsi, radośniejsi. Po drugie, to też nie jest tak, że w sklepach jest całkowicie pusto i kupno jakiegokolwiek roweru graniczy z cudem. Jeżeli jesteśmy otwarci na różne rozwiązania, jeżeli jesteśmy w stanie iść na kompromisy (również finansowe), to uda się jeszcze kupić sprzęt przed majem, kiedy to ulice, alejki i lasy wypełnią się rowerzystami. Czego Wam wszystkim życzę.
Marek Bobakowski, dziennikarz WP SportoweFakty

© Copyright 2019-2021 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl