Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Coraz mniej polskich drużyn kolarskich. Ale to nie oznacza, że sezon 2021 będzie dla nas stracony

Coraz mniej polskich drużyn kolarskich. Ale to nie oznacza, że sezon 2021 będzie dla nas stracony

Polskiej flagi nie ma ani w światowej ekstraklasie (World Tour), ani nawet na jej zapleczu (Pro Teams). W trzeciej lidze zamiast czterech zespołów zostały już tylko dwa. Matematyka mówi, że polskich kibiców czeka smutny rok. Ale…
Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 35 sekund
Coraz mniej polskich drużyn kolarskich. Ale to nie oznacza, że sezon 2021 będzie dla nas stracony
Fot. Duncan Andison / Shutterstock
Udostępnij artykuł
Słupek rtęci nie bardzo chce przekroczyć granicę przyzwoitości, za oknem widać jeszcze gdzieniegdzie połacie śniegu pozostałe po ostatnim ataku „Bestii ze wschodu”, a przyosiedlowy staw jest pokryty grubą warstwą zmrożonego dywanu. Czy w takich okolicznościach przyrody można w ogóle myśleć o kolarstwie. I to tym zawodowym?

Można. W ostatni weekend (24.01.) w Hiszpanii oficjalnie rozpoczęto kolarski sezon 2021, w Europie. Niespełna 100 kilometrów, brak wielkich nazwisk (chociaż w peletonie można było wyłuskać m.in. zwycięzcę etapów podczas Giro d’Italia, triumfatora klasyfikacji generalnej Tour de Yorkshire czy byłego kolarza CCC Team), obostrzenia koronawirusowe… MImo tego wszystkiego obserwując relację na żywo w serwisie YouTube cieszyłem się jak dziecko. Ukochany sezon kolarski właśnie ruszył.

„Z czego się tu cieszyć?” - ktoś powie. I będzie miał na myśli upadek kilku polskich ekip, w tym naszego frontmana - CCC Team. Ale nie tylko. Upadł także projekt „pomarańczowej” młodzieżówki - CCC Development Team, nie zobaczymy również zawodników Wibatechu Merx. Tak naprawdę wpadliśmy w niebyt. Polskich drużyn nie ma obecnie w dwóch najwyższych klasach rozgrywkowych (World Tour i Pro Teams). Dopiero na poziomie kontynentalnym - III liga - mamy Mazowsze Serce Polski (projekt, który ma wielkie plany) oraz Voster ATS Team.

Więcej ekip mają m.in.: Ukraina, Malezja czy Białoruś. Ba! Matematycznie na łeb, na szyję biją nas w Argentynie, Japonii czy… Korei Południowej. Ale nie do końca o matematykę tu chodzi. Rafał Majka zmienił otoczenie. Niemiecka Bora-Hansgrohe mocno go już uwierała, dusił się. Znalazł swoje miejsce w UAE-Team Emirates. Liczymy, że u boku sensacyjnego zwycięzcy ostatniego Tour de France - Tadeja Pogacara - pokaże jeszcze nie raz i nie dwa, że w górach trzeba się z nim liczyć.

Michał Kwiatkowski przedłużył kontrakt z Team Ineos i mocno przygotowuje się do wiosennych klasyków. Przed rokiem storpedował je koronawirus, tym razem (oczywiście przy mocnych obostrzeniach) peleton powinien pojawić się na trasach Belgii, Francji czy Holandii. Liczymy, że „Kwiato” będzie wśród głównych rozgrywających.

W światowym TOP-ie mamy również i innych Biało-Czerwonych: Kamila Małeckiego (który podpisał umowę z Lotto Soudal), choć najpierw musi wrócić do pełnej sprawności po fatalnym wypadku, Tomasza Marczyńskiego (również Lotto Soudal), Michała Gołasia (Ineos), Macieja Bodnara (Bora-Hansgrohe), Szymona Sajnoka (Cofidis) czy Łukasza Wiśniowskiego (Team Qhubeka ASSOS). A przecież na „zapleczu” czyhają: Stanisław Aniołkowski (Bingoal - Wallonie Bruxelles) czy Kamil Gradek (Vini Zabù).

Jest więc pewne, że mimo upadku kilku polskich drużyn, Biało-Czerwoni nadal będą obecni w światowym peletonie. A czy będą aktywni? Czy będą odnosić sukcesy? Na te pytania znajdziemy odpowiedź już wkrótce. Przecież już za moment, już za chwilkę (3 lutego) rozpocznie się Etoile de Bessèges, wyścig, w którym ma wystąpić Michał Kwiatkowski, jako lider swojej ekipy. A później już „pójdą konie po betonie”…
Marek Bobakowski, dziennikarz WP SportoweFakty

Czytaj więcej

© Copyright 2019-2021 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl