Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Kamil Kuczyński: Tęsknię za chłopakami z kadry

Kamil Kuczyńskim w rozmowie z portalem Rowerowa.pl mówi m.in. o zadaniach pilota, przygodzie z reprezentacją, paraolimpijskich mistrzostwach globu i drodze do upragnionego medalu w Tokio.

Tekst przeczytasz w ok. 4 minuty, 43 sekund

Kamil Kuczyński w 2018 roku zamienił solowy rower na tandem. Czy urodzonemu w Płocku kolarzowi brakuje chwil, jakie przeżył w reprezentacji Polski? - Faktycznie te dwa lata minęły mi bardzo szybko. Pewnie, że tęsknię za chłopakami z kadry, wspólnymi zgrupowaniami i wyjazdami, za tym bólem na treningach i wzajemnym nakręcaniem się, a wszystko po to, aby osiągnąć razem upragniony sukces. Mam wspaniałe wspomnienia związane ze zdobyciem w 2016 roku mistrzostwa Europy w sprincie drużynowym. Ekipa, którą wtedy stworzyliśmy, była wyjątkowa. Nigdy wcześniej ani później nie mieliśmy takiej chemii. To było coś jednorazowego i szczególnego. Mój czas w kadrze był wspaniały. Spędziłem w niej 15 lat życia, notując swoje największe sukcesy i porażki. W tym okresie rower był najważniejszym aspektem mojego życia, jednak wszystko się zmienia. Założyłem rodzinę, mam syna. Nie miałem jakiegoś dużego problemu w przestawieniu się z roli zawodnika solowego na pilota tandemowego. Początki z uwagi na brak sprzętu, a nie technikę, były jednak dość trudne – odpowiada doświadczony zawodnik.


Jakie zadania ma 35-latek podczas jazdy? - Tak naprawdę to ja odpowiadam za wszystko. Od decyzji, na jakim obrocie będziemy jechać, przez taktykę po obranie trajektorii jazdy podczas wyścigu. Zawodnik z tyłu musi poddać się całkowicie temu, co ja robię i słuchać moich poleceń. W przeciwnym razie zaczniemy się od siebie odbijać. Tak samo jest z techniką jazdy - jeśli mój partner źle się ułoży w wirażu, to nie będę w stanie utrzymać tandemu w odpowiedniej linii. Tracimy wówczas trajektorię, a co za tym idzie nadrabiamy dystans przez co mamy gorszy czas – tłumaczy trzykrotny olimpijczyk.

Kuczyński z Adamem Brzozowskim w mieszanych nastrojach wylecieli w lutym z Kanady. W Milton na tandemie nie stanęli wprawdzie na podium, ale w sprincie obronili w Kraju Klonowego Liścia brązowy krążek wywalczony w poprzednim sezonie w Apeldoorn. - W 2020 roku celowałem w medal w wyścigu na 1 km ze startu zatrzymanego, ponieważ jest to konkurencja znajdująca się w programie igrzysk paraolimpijskich. Podporządkowałem temu cały trening torowy. Niestety na dwa tygodnie przed zawodami przytrafiły nam się dwa upadki, które utrudniły bezpośrednie przygotowanie się do tej rywalizacji. Przed wywrotkami celowałem w czas poniżej minuty i dwóch sekund. Dzień przed startem wykonaliśmy trening, który nie poszedł po naszej myśli i trzeba było ryzykować, szukając na szybko jakiegoś rozwiązania. Ostatecznie zajęliśmy szóste miejsce z czasem i miejscem gorszym niż rok wcześniej w Holandii. Powtórzyliśmy za to wynik w sprincie, czyli trzecią lokatę, co było małą osłodą tego wyjazdu. Jest na pewno coraz trudniej. Wszystkie ekipy robią postępy, wprowadzane są nowinki technologiczne i coraz to lepsi zawodnicy przechodzą na tandem, jak chociażby Francuz François Pervis, aktualny rekordzista świata w wyścigu na 1 km. Krążek wywalczony w drużynowym mikście z dziewczynami traktuję jako małe pocieszenie po słabym wyniku na kilometr. Na pewno cieszyłby bardziej, gdyby UCI zdecydowała się na powrót sprintów na igrzyska. Wtedy taki medal miałby wyższą wartość – uważa wicemistrz świata juniorów 2003 z Moskwy w scratchu.

Nasz ambitny torowiec nie ma pojęcia, kiedy po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa wróci do startów w zawodach. - Wszystko zostało przesunięte na przyszły rok i żyjemy tak naprawdę w niewiedzy. Na ten moment wygląda, że sezon tandemowy w ogóle nie ruszy. Odwołane zostały mistrzostwa na szosie oraz Puchary Świata i Europy. Z powodu wirusa zamknięte są siłownie. Dzięki pomocy Tomka Bartosika, trenera w klubie Start Szczecin, mam w domu stary rower marki Monark, na którym mogę wykonywać treningi siłowe. Niestety nie pozwala mi on korzystać z dynamicznych ćwiczeń, ale i tak ratuje mi skórę w tych trudnych czasach. Póki co na tandemie nie ma planów powrotu na tor. Osobiście dzięki uprzejmości miejscowych klubów będę mógł korzystać z toru w Szczecinie.


Celem Kuczyńskiego w dalszym ciągu pozostaje olimpijski medal. - O Japonii na razie nie myślę. Na tę chwilę nie wiem czy jesteśmy w składzie na igrzyska, gdyż w parakolarstwie nie ma imiennych kwalifikacji, choć oczywiste, że start na tej imprezie to mój cel. Obecnie nie wiem czy znajduję się w wąskiej grupie wybrańców. Na marzec 2021 roku zaplanowano mistrzostwa świata na torze w Rio de Janeiro. Jeśli dojdą one do skutku, to sądzę, że medal w wyścigu na 1 km da nam pewne miejsce w samolocie do Tokio. W przeciwnym razie wszystko odbędzie się przy zielonym stoliku, a my będziemy musieli czekać na decyzję góry – wyjaśnia.

Utytułowany polski kolarz uspokaja, że komplikacje z rowerem ma już za sobą. - Była zrzutka, która nie zakończyła się sukcesem, ale lwią część kosztów potrzebnych do zbudowania specjalnej ramy pokryłem po tym jak wsparła mnie fundacja STS Sport Twoją Szansą. Dzięki temu mogłem rozpocząć rozmowy z polskim producentem, panem Bogdanem Kondejem, który od podstaw stworzył dla mnie ramę i widelec, dokładnie tak jak tego chciałem, dzięki czemu mieliśmy na czym trenować. W tej chwili mamy rower, na którym możemy spokojnie jechać na igrzyskach.

Z Kamilem Kuczyńskim rozmawiał Maciej Mikołajczyk (Rowerowa.pl)

Maciej Mikołajczyk - Rowerowa.pl

Czytaj więcej

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl