Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Małgorzata Jasińska: Mój podróżniczy charakter dał o sobie znać

Małgorzata Jasińska w końcu po długiej przerwie mogła posmakować szosowego ścigania. Wielokrotna mistrzyni Polski rywalizowała w miniony weekend u naszych południowych sąsiadów.

Tekst przeczytasz w ok. 3 minuty, 4 sekundy
Małgorzata Jasińska: Mój podróżniczy charakter dał o sobie znać

Jak doświadczona i niezwykle ambitna kolarka przetrwała ten trudny okres restrykcji związany z pandemią koronawirusa? - Nie ukrywam, że było ciężko, ponieważ miałam przymusową kwarantannę po powrocie z Hiszpanii. Przez 35 dni nie wyjeżdżałam na szosę. Pozostał mi trenażer, ćwiczenia siłowe i ogólnorozwojowe w domu, chodzenie po schodach z obciążeniem, więc nudzić się nie nudziłam, jednak po pewnym czasie mój podróżniczy charakter i przyzwyczajenie do życia w ciągłym ruchu dały o sobie znać. Dlatego po pewnym czasie zaczęłam jeździć po trasie wytyczonej przez mojego tatę w ogrodzie, która liczyła jakieś 200 metrów. Ciężko to nazwać trenowaniem, ale była to dla mnie odrobina wolności po tygodniach spędzonych na rowerze w czterech ścianach.

Zawodniczka urodzona w Olsztynie kilka dni temu zaprezentowała się z bardzo dobrej strony podczas zmagań w ramach Techniserv Cup. W sobotę finiszowała w Czechach nawet na drugim miejscu. - Dla mnie był to pierwszy wyścig sezonu. Taki mały test na to, gdzie się teraz znajduję i nad czym muszę jeszcze popracować. Mimo wszystko zaskoczyłam samą siebie pozytywnie, bo po pierwsze, to było moje pierwsze kryterium od jedenastu lat, po drugie nie jestem sprinterką, a po trzecie przypomniałam sobie, dlaczego lubię atakować i powiem szczerze, że nadal mnie to bardzo kręci.Co do warunków pogodowych, to nie były one najlepsze, ale taki jest sport. Kolarze muszą się odnaleźć i w deszczu i w upale, ale to było nieważne, górą była ekscytacja przed pierwszym startem. A co do mojej formy, to jeszcze nad nią pracuję. Jestem w trakcie zgrupowania w Wiśle, przede mną jeszcze treningi wytrzymałościowe i siłowe. Dopiero później zacznę pracować nad rytmem i szybkością. Uważam, że na razie jest bardzo dobrze i tylko mogę mieć nadzieję, że będzie jeszcze lepiej – mówi optymistycznie nastawiona na dalszą część sezonu Jasińska.


Nasza rozmówczyni przyznaje, że jest bardzo głodna startów w wyścigach. - Kiedy kolarz siedzi w domu, nie może jeździć normalnie na rowerze, ścigać się, czuć adrenaliny wyścigowej, prowadzić swojego zwykłego życia, pełnego podróży, treningów, wyścigów, uświadamia sobie, że mimo, że niekiedy jest bardzo ciężko, z dala od rodziny, to życie bez ścigania, bez naszej codziennej rutyny jest bardzo ciężkie. Dlatego te pierwsze starty, mimo, że nie były wyścigami o dużym prestiżu, pozwoliły choć w namiastce powrócić do mojej normalności, za którą bardzo tęskniłam.

Jasińska pod koniec poprzedniego sezonu doznała ciężkiego urazu. Na szczęście, jak zapewnia Polka, nie ma po nim śladu. – Ubiegły rok był pełen perypetii i trudnych momentów. Jeżeli chodzi o kontuzję, związaną z upadkiem w Madrycie, jest już dobrze i fizycznie czuję się świetnie. Psychicznie również. Doceniam lekcję, jaką dało mi życie i cieszę się, że cała moja rodzina wyszła zwycięsko z trudnych chwil, jakie przeżywaliśmy. Nie zawsze jest różowo, ale z optymizmem i spokojem patrzę w przyszłość.


Na co 36-letnia cyklistka kładzie nacisk podczas zgrupowania w Wiśle? - Mam do wykonywania osiem mikrocykli siłowo-wytrzymałościowych. To podstawa w moim treningu, by później móc przejść do treningów szybkościowych i jazdy za motorem.

Reprezentantka grupy Casa Dorada Women Cycling planuje udział w wyścigach na Półwyspie Iberyjskim. - Prawdopodobnie na poważnie zacznę się ścigać pod koniec lipca w klasykach w Hiszpanii.

Maciej Mikołajczyk - Rowerowa.pl

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl