Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Marta Turoboś – Kolarskie przesłuchania

Bohaterką trzeciej odsłony cyklu „Kolarskie przesłuchania” jest Marta Turoboś. Twarda zawodniczka, mająca w swoim CV wiele medali mistrzostw Polski. Czwarta kolarka czempionatu w Chinach, która mimo przeciwności losu nie zamierza składać broni. Poznajcie ją nieco bliżej.

Tekst przeczytasz w ok. 9 minut, 0 sekund
Marta Turoboś – Kolarskie przesłuchania

Rowerowa.pl: Co u Ciebie słychać? Jesteś po badaniach w Instytucie Kardiologii w Aninie.

Marta Turoboś: Z jednej strony wszystko jest nie tak, bo nie mogę startować, ale z drugiej staram się znajdować pozytywy w tej trudnej sytuacji i być cały czas aktywna w moim ukochanym kolarskim świecie. Problemy z arytmią pojawiły się nagle i w zasadzie ciężko jednoznacznie określić, co jest jej przyczyną. Decyzja o przeprowadzeniu zabiegów należała głównie do specjalistów, którzy się mną opiekują. Jeśli chodzi o rokowania, to na obecną chwilę musimy uzbroić się w cierpliwość, ponieważ powodzenie leczenia zależy nie tylko od samego zabiegu, ale również od rekonwalescencji, w trakcie której właśnie jestem.


Jak ważna, szczególnie w kolarstwie, jest praca serca?

Serce to najważniejszy organ w życiu nie tylko sportowca, ale i człowieka. Odpowiedź więc jest jednoznaczna. Rola serca jest kluczowa.

Jak spędzasz ostatnie dni? Potrafisz odpocząć od roweru? W jaki sposób pracujesz dla swojej ekipy?

Nie ukrywam, że bardzo trudno jest mi znieść rozłąkę z  „pedałowaniem”, ale ilość zadań, w jakie zaangażowałam się, wypełniając sobie czas, który zwykle wykorzystywałam na trening, nie pozwala mi zbyt długo nad tym rozmyślać. W ekipie staram się przejąć jak najwięcej wspólnych obowiązków, takich jak: tworzenie materiałów foto-wideo, zabezpieczanie treningów, praca biurowa i social media. Część moich obowiązków zawodniczych przejął mój trener i myślę, że to dla jego zdrowia.

Jesteś głodna ścigania? Nie myślisz momentami o porzuceniu dwóch kółek?

Oczywiście brakuje mi rywalizacji, ale najpierw chciałabym wrócić do solidnego treningu. Co do mojego powrotu na linię startową, nie chcę obecnie niczego obiecywać i wytwarzać sobie niepotrzebnej presji. Zgodnie z zaleceniami muszę unikać nadmiernego stresu, a ten startowy jest wyjątkowo silny. Moją największą motywacją są najbliżsi i przyjaciele oraz moi niezawodni kibice, którzy pomimo tego, iż moje problemy trwają już naprawdę długo, cały czas wierzą we mnie i nie pozwalają mi porzucić moich ukochanych dwóch kółek, więc o tym nie ma mowy .

Można powiedzieć, że Sławno kolarstwem stoi? Pumptracki, skateparki, całoroczna trasa przełajowa. Te obiekty przekonują młodzież, że warto pójść w twoje ślady? Jesteście najbardziej kolarską gminą w Polsce?

Myślę, że kolarstwo na stałe wpisało się już w życie naszej lokalnej społeczności. Odbywały się u nas już kilkukrotnie Mistrzostwa Polski w kolarstwie MTB i przełajowym. Cykliści ze Sławna zdobyli worek medali mistrzostw kraju i wielokrotnie reprezentowali Polskę na arenie międzynarodowej. Cały czas poprawia się nasza infrastruktura rowerowa, a jako że Gmina Sławno liczy sobie nieco ponad siedem tysięcy mieszkańców, to chyba bardzo prawdopodobne, że jesteśmy najbardziej kolarską gminą w Polsce. Cały czas do klubu napływa spora grupa młodzieży, co wydawałoby się jest mniej atrakcyjne w dzisiejszych czasach niż cyfrowy świat. Oczywiście kolarstwo to bardzo wymagający sport i tylko nieliczni są w stanie zaakceptować poświęcenie, jakie się z tym wiąże. Nie mniej jednak nie brakuje ambitnych, którzy nie dość, że chcą pójść w moje ślady, to pragną również sięgać znacznie wyżej.


Wiem, że nie przepadasz na zawodach za silnym wiatrem. Jakie są twoje ulubione warunki atmosferyczne podczas rywalizacji? Gdzie i przy jakiej ekstremalnej pogodzie przyszło Ci startować?

Z tym wiatrem to już tak jest. Wszyscy wiemy, że jest on najgorszy. Moje najlepsze wyścigi przytrafiały mi się zarówno w upale, jak i w chłodzie i w deszczu. Mimo wszystko, jeśli miałabym wybór, to raczej wolę błoto i śnieg niż kurz i skwar. Ekstremalnych startów było w mojej karierze wiele, ale takie dość wyjątkowe, to przełajowe mistrzostwa świata w holenderskim Valkenburgu, które odbyły się w gęstym błocie po kolana. Poza tym upalne Mistrzostwa Polski XCO w Żerkowie i niesamowicie mroźne Mistrzostwa Polski CX w Sławnie.

Jako młodsza juniorka wywalczyłaś w jednym roku aż siedem medali mistrzostw Polski. Pamiętasz ten sezon? Jak udało Ci się tego dokonać?

Oczywiście pamiętam ten wyjątkowy sezon. Mimo iż w naszym klubie specjalizujemy się głównie w MTB i XC, to w najmłodszych kategoriach startujemy we wszystkich odmianach kolarstwa. Tak było również ze mną i muszę przyznać, że w każdej konkurencji odnajduję coś fajnego, ale te dwie są mi zdecydowanie najbliższe. Wydaje mi się, że to ta radość z rozmaitości, jakich mogłam doświadczyć na rowerze, była receptą na te siedem medali.


Czy w związku z twoją wszechstronnością chciałabyś pójść w ślady Mathieu van der Poela i teraz, jako seniorka, spróbować swoich sił nie tylko w MTB, ale i w pozostałych odmianach kolarstwa?

Porównywanie mnie do Mathieu van der Poela to jak przyrównywanie malucha do lamborghini. Jestem co najwyżej takim Holendrem w wydaniu lokalnym. Obecnie nie myślę o tym, aby szukać sobie nowego miejsca w kolarskim świecie. Póki co najważniejszą dla mnie sprawą jest do niego wrócić.

Często przed startem jesz makaron z bazyliowym pesto. To twój przepis na energię, koncentrację i sukces sportowy? Coś w stylu „bułki z bananem” Adama Małysza?

Wiele lat eksperymentowałam z dietą przedstartową. Był zarówno makaron z jogurtem, ryż z dżemem, z owocami, jak i owsianka czy naleśniki. Makaron z pesto po prostu najbardziej mi odpowiada. Obecnie moje menu z racji na dość mocne ograniczenie aktywności nastawione jest na to, by za bardzo nie utyć.

Czwarta lokata na mistrzostwach świata to twój życiowy sukces. Wracasz pamięcią do tych zawodów? Medal czempionatu to twój główny cel?

Zawsze medal mistrzostw świata był niedoścignionym celem. W pewnym momencie wydawało się, że to marzenie staje się coraz bardziej realne. Niestety życie pisze swoje scenariusze, ale to wcale nie oznacza, że mam zamiar ze swoich marzeń rezygnować.


Czemu uważasz, że kolarstwo XCE jest w naszym kraju niedoceniane?

XCE w Polsce nigdy nie doczekało się atrakcyjnego przekazu dla kibiców. Moim skromnym zdaniem, z punktu widzenia rywalizacji, jest to najbardziej widowiskowa formuła MTB. Oczywiście nie oznacza to, że jest najbardziej wymagająca, bo każda dyscyplina sportu na światowym poziomie, cytując Kazimierza Prokopyszyna, nie jest „plantacją liścia bobkowego ani grą w Piotrusia”. Sądzę, że XCE przekona jeszcze do siebie sporą grupę kibiców i ma szansę rozwinąć się również w Polsce.

Mistrzostwo Polski w Koziegłowicach było dla Ciebie niespodzianką, czy jednak po cichu liczyłaś na złoto? Jak oceniasz trasy w Polsce w porównaniu z tymi zagranicznymi? Głuchołazy dają radę?

Jeśli chodzi o Mistrzostwa Polski CX w Koziegłowach, to byłam pewna swojej świetnej dyspozycji, ale jako, że na tej trasie nigdy nie jechało mi się najlepiej, to nie byłam pewna nawet pozycji medalowej. Nie bez znaczenia były też dość trudne warunki na trasie, które dość mocno przeważyły na moją korzyść. Muszę jednak przyznać, że bardziej spodziewałam się złota dwa lata wcześniej w Lublinie, gdzie upadek na ostatnich metrach odebrał mi szansę na sięgnięcie po koszulkę. Jeśli chodzi o trasy XCO, to coraz bardziej nie mamy się czego wstydzić. Jelenia Góra, Wałbrzych, Sławno, Głuchołazy czy Boguszów Gorce to miejscówki, które śmiało mogą konkurować z rundami największych zagranicznych imprez. W cyclocrossie powoli jest też coraz lepiej, więc myślę, że jako Polska dajemy radę.


Jesteś magistrem wychowania fizycznego. Jak udawało Ci się godzić naukę na studiach z treningami? Myślisz o pracy jako trenerka?

Myślę, że jak w życiu każdego sportowca moment godzenia nauki i treningów nie był najłatwiejszy. Na szczęście wsparcie zarówno uczelni jak i klubu pozwoliło mi przetrwać ten trudny okres. Jeśli chodzi o pracę jako trenerka, to już teraz staram się pomagać w pracy z najmłodszymi i zbierać niezwykle cenne doświadczenie. Trzeba nadmienić, że trening z tej drugiej perspektywy wygląda zupełnie inaczej i nie zawsze bycie dobrym zawodnikiem przekłada się na bycie dobrym trenerem. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć jak najwięcej wiedzy i doświadczenia, które będę mogła później przekazać kolejnym mistrzom ze Sławna.

Jesteś kilkanaście lat w tym samym klubie. Ile dał Ci Hurom Accent Sławno?

W Sławnie jestem od zawsze, nie licząc krótkiego epizodu w JBG2. Kolarstwo kobiece jest dość specyficzne i znalezienie ekipy, która może zaoferować więcej niż mój klub jest naprawdę trudne. Nie chodzi tu tylko o sprawy sprzętowe i finansowe, ale przede wszystkim o organizację procesu treningowego i logistykę całego sezonu. Warto też pamiętać, że łatwo jest znaleźć kogoś, kto przypnie się do naszego sukcesu, a znacznie trudniej kogoś, kto wyciągnie rękę, gdy mamy solidny kryzys. W momencie, kiedy miałam już praktycznie dopięty swój indywidualny team, pojawiły się moje problemy ze zdrowiem i muszę szczerze powiedzieć, że wsparcie mojego klubu pozwoliło mi pomimo trudności nie porzucić dwóch kółek. Tak więc „nie wszystko złoto, co się świeci”. Cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem.


W ostatnim moim wywiadzie mówiłaś, że ścigałaś się przez cmentarz. W jakich dziwnych miejscach przyszło Ci jeszcze rywalizować?

Organizatorzy kolarskich imprez czasem puszczają nieco wodzę fantazji. Myślę, że to dobrze, bo zawodnicy mają później co wspominać. Faktycznie były cmentarze, ciężarówki, stajnie, rynki, starówki, rzeki, strumyki, stoki narciarskie, a nawet ogród zoologiczny. Im więcej takich udziwnień, tym więcej ciekawych przeżyć.

Jak podobają Ci się działania UCI i swego rodzaju reaktywacja XCE?

Wydaje mi się, że po sztucznym uśmierceniu XCE przy Pucharach Świata XCO (zbyt wysoka oglądalność na Redbull.tv względem XCO) oddanie organizacji zawodów XCE w ręce zewnętrznego organizatora (CityMountainBike) to takie w pewnym sensie przyznanie się do błędu. Cykl Pucharu Świata XCE rozwija się bardzo dynamicznie, zdobywając rzeszę coraz poważniejszych sponsorów oraz partnerów medialnych. Jeśli ten kierunek zostanie utrzymany, to za chwilę może się okazać, że UCI nagle ponownie pokocha XCE.

Czego życzyć na koniec wywiadu Marcie Turoboś?

Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. O resztę obiecuję zadbać sama!

Z Martą Turoboś rozmawiał Maciej Mikołajczyk (Rowerowa.pl)

Maciej Mikołajczyk - Rowerowa.pl

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl