Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Największe sukcesy w historii polskiego kolarstwa #8: Dublet Szurkowskiego i Szozdy na mistrzostwach świata

Lata 70. XX wieku to okres dominacji polskich kolarzy amatorskich. Wtedy biało-czerwoni święcili największe triumfy. Na mistrzostwach świata w 1973 w Barcelonie Ryszard Szurkowski i Stanisław Szozda zdobyli złoty i srebrny medal, aż chciałoby się powiedzieć „kiedyś to było…”.

Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 37 sekund


W tym samym roku w Barcelonie reprezentacja Polski w składzie: Ryszard Szurkowski, Stanisław Szozda, Tadeusz Mytnik i Lucjan Lis zdobyła złoty medal w jeździe indywidualnej na czas. W wyścigu ze startu wspólnego prym mieli wieść Szozda i Szurkowski. Rywalizację na trasie tak opisuje Maciej Biega w publikacji „Tęczowe koszulki”:

Przez kilkanaście kilometrów dwaj Polacy, Francuz i Duńczyk pracowali wspólnie. Było ich czterech. (...) Szozda prowadzi mocno. Szurkowski na ostatniej pozycji, kilka metrów straty, jakby był u kresu sił. Francuz nie chce wyręczyć Szozdy w prowadzeniu. Kiedy Polak zjeżdża na prawą stronę szosy, chce oddać czołową pozycję, tamten robi to samo. Szozda ogląda się do tyłu. Widzi w tym momencie jak Ryszard wspina się na pedały i rusza naprzód. A więc nareszcie. Staszek puszcza oko do kolegi, ale tamten nie widzi już tego pozdrowienia. Osiągnął największa szybkość. Kamerzysta był tak zaskoczony tym sprintem, że przez chwilę Szurkowski zniknął nagle z ekranów telewizora. Manewr Szurkowskiego był właściwie absolutnie wzorowy. Cała sztuka samotnej ucieczki polega na tym, aby zmylić czujność rywali, zdobyć nad nimi kilkadziesiąt metrów przewagi i zmusić ich do samotnego wysiłku podczas pogoni. (...) Ryszard Szurkowski zaatakował 1300 metrów przed metą. Wkrótce potem Polak jechał sam jako pewny mistrz świata. Wygrywał w imponującym stylu, który najbardziej podziwiają obserwatorzy. Ostatnie 50 metrów było już nie wysiłkiem, ale jazdą triumfalną. Podniesione do góry ręce, uśmiech radości. Mistrz świata pozdrawiał widzów jeszcze przed minięciem linii mety.

Natomiast sam Szurkowski tak skomentował swoje zwycięstwo:

Nie wierzyłem, że dziś osiągniemy to, o czym marzyliśmy najbardziej. Staszek był wspaniały, odważny i bardzo mocny. Dzięki niemu udało się nam wspaniale. Wielka radość...


Co ciekawe na tym wyścigu doszło do konfliktu pomiędzy Szozdą, a Szurkowskim. Ten pierwszy zbyt wcześnie zaczął forsować tempo, co rozeźliło Szurkowskiego. Szoździe nie w smak była praca na rzecz starszego o 4 lata kolegi. Jednak wyścig skończył się pomyślnie, ale relacje między wyżej wymienioną dwójką zaogniły się. W latach 70. XX wieku kolarstwem żyła cała Polska, a szczególnie ich „szorstką przyjaźnią. Nawet w serialu "Czterdziestolatek" padają słynne już słowa: "Kłócicie się jak Szurkowski z Szozdą".

Po zakończeniu kariery dwaj wielcy mistrzowie zapomnieli o starych zatargach i szczerze się przyjaźnili. Niestety w wieku 63 lat w 2013 roku na raka żołądka zmarł Szozda.

Życie też nie oszczędziło Szurkowskiego. 10 czerwca na wyścigu w Kolonii upadł i został sparaliżowany. W Internecie ciągle pojawiają się zrzutki, na których możemy wesprzeć naszego wielkiego mistrza. Według niektórych nazywanego najlepszym amatorskim kolarzem na świecie.


Trzeba przyznać, że w latach 70 XX wieku byliśmy wielkimi szczęściarzami. Mieliśmy dwóch wielkich mistrzów, którzy mieli ciekawe charaktery. Ich jazda dodawała wiele kolorytu każdemu wyścigowi. Miejmy nadzieję, że kiedyś przyjdzie nam dożyć podobnych czasów.

Tomasz Bojanowski - Rowerowa.pl

Czytaj więcej

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl