Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Pięć w jednym. Gravel - oto najbardziej uniwersalny rower świata

Pięć w jednym. Gravel - oto najbardziej uniwersalny rower świata

Kiedyś ludzie mieli jeden sprzęt, do wszystkiego. Dzisiaj? W naszych garażach, piwnicach, mieszkaniach trzymamy po kilka sztuk - szosę, górala, ostre koło… Po co? Przecież gravel to powrót do pierwotnej idei roweru.

Czytaj także:
Nie bądź mądry dopiero po szkodzie. Rowerzysto: załóż kask, koniecznie!
Nie wychodź zimą na rower bez odblasków
Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 25 sekund
Pięć w jednym. Gravel - oto najbardziej uniwersalny rower świata
Udostępnij artykuł

Rozmawiałem ostatnio z Adamem Bieleckim (wkrótce w Wirtualnej Polsce znajdziecie większy wywiad, już zapraszam), jednym z naszych najlepszych himalaistów. Adam w czasach pandemii zakochał się w jeździe na rowerze. Kupił sobie wiosną 2020 gravela i… To była miłość od pierwszego wejrzenia. Tak się wkręcił, że w lipcu 2020 ukończył Maraton Rowerowy Wisła 1200. I to z całkiem niezłym wynikiem.

Pierwszy zimowy zdobywca ośmiotysięczników Gaszerbrum I i Broad Peak powiedział mi takie słowa: - Gravel to dla mnie symbol wolności, radości, uśmiechu. Uwielbiam ten rodzaj roweru. Lubię zjechać z głównej drogi, objechać jezioro, itp. Ja lubię na rowerze tak po ludzku się... zgubić.

Tak, bo gravel to obecnie najbardziej uniwersalny rower na rynku. Oczywiście, nie każdemu będzie pasował. Znam wielu kolarzy, którzy nie wyobrażają sobie zamiany swojej szosy na ten typ sprzętu. Albo MTB. Z nieufnością spoglądają na to gravelowe „dziwadło”.

Gravel rozepchał się jednak mocno na rynku i szybko znalazł swoich odbiorców. Liczba sprzedanych sztuk - z miesiąca na miesiąc - bije kolejne rekordy. Ludzie odkryli, że zamiast trzech (a nawet pięciu) rowerów w piwnicy, można mieć jeden. Kto by się nie zdecydował?

Jak trzy, jak pięć? Ano, policzmy. Dojeżdżasz rowerem codziennie do pracy rowerem miejskim (1)? Gravel będzie odpowiedni. Po południu lubisz wyskoczyć na szosę (2)? Nie ma problemu, gravel potrafi jechać i 40, i więcej kilometrów na godzinę. A las (3)? Przecież uwielbiam wjechać w cięższy teren. Gravel da radę. Naprawdę (wiem, bo mam) można przejechać nie tylko przez szutry, ale i przez bagniste, mocno zarośnięte tereny oddalone od centrum miasta.

To nie koniec. W weekendy lubię z rodzinką pokręcić się po parkowych alejkach wokół domu (4). Gravel nada się idealnie. Nie dość, że przejażdżka będzie komfortowa, to jeszcze lekka, miła i przyjemna. Jeżeli ktoś lubi czasami wziąć udział w zawodach przełajowych (5), również nie będzie miał problemu. Owszem, geometria gravela nie jest tak agresywna jak przełajówki, ale… Dla amatora (czyli zdecydowanej większości z nas) nie ma to kompletnie znaczenia.

Żeby była jasność, to nie jest tekst sponsorowany. Nie polecam żadnej firmy, nie bawię się w rankingi, nie namawiam was do konkretnych zakupów. Nic z tych rzeczy. Widzę po prostu trend. Ogólnoświatowy. Gravel dla wielu z nas (dla mnie na przykład) to „złoty środek”. Chcę mocniej potrenować? Zakładam strój z lycry, buty z blokami i pędzę przed siebie po asfalcie lub leśnych duktach. Chcę skoczyć na zakupy do centrum miasta? Wskakuję w dżinsy, zakładam adidasy i z uśmiechem na twarzy śmigam po miejskich ścieżkach i chodnikach.

Gravel jest powrotem do pierwotnej idei roweru. Mnie przekonał. A Was? Czym jeździcie?

Marek Bobakowski, dziennikarz WP SportoweFakty

© Copyright 2019-2021 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl