Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Ryszard Szurkowski: największy z wielkich. To dla niego na stadion przychodziło 100 tysięcy kibiców

Ryszard Szurkowski: największy z wielkich. To dla niego na stadion przychodziło 100 tysięcy kibiców

Pół wieku temu znał go każdy Polak - jak dzisiaj Roberta Lewandowskiego czy Kamila Stocha. Ryszard Szurkowski podbił serca fanów. Teraz walczy o powrót do normalnego życia.
Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 26 sekund
Ryszard Szurkowski: największy z wielkich. To dla niego na stadion przychodziło 100 tysięcy kibiców
pzkol.pl
Udostępnij artykuł

- Polacy kochają ludzi, którzy ucierają nosa Rosjanom, a w przeszłości Związkowi Radzieckiemu, albo Niemcom, a kiedyś Niemieckiej Republice Demokratycznej - powiedział w jednym z wywiadów Ryszard Szurkowski. - Ja, podczas Wyścigu Pokoju, wygrywałem z kolarzami z właśnie tych krajów. Nie odbierałem tego osobiście jako misji. Byłem sportowcem i moim zadaniem była wygrana, nieważne, czy z Sowietem, czy z Włochem. Ale w narodzie było czuć podniecenie, że Polak wygrywa z Wielkim Bratem

Ryszard Szurkowski był trzykrotnym mistrzem świata „amatorów” (indywidualnie i w drużynie), dwukrotnym srebrnym medalistą igrzysk olimpijskich, wygrał w swojej przebogatej karierze setki większych i mniejszych wyścigów, potrafił dotrzymać kroku legendzie światowego kolarstwa (Eddy Merckx). Jego sukcesy można wymieniać, wymieniać i jeszcze raz wymieniać. Ale prawdziwą sławę dał mu Wyścig Pokoju, Szurkowski cztery razy wygrał klasyfikację generalną - w 1970, 71, 73 i 75 r.

Człowiek pochodzący z małej wioski (Świebodów) z Dolnego Śląska stał się idolem wszystkich Polaków. To właśnie dla niego tłumnie przychodzili na stadiony, aby dopingować go na ostatnich metrach. To dla niego byli przyklejeni przez cały dzień do swoich radioodbiorników by nasłuchiwać relacji z Wyścigu Pokoju, w końcu to dla niego bladym świtem wykupowali cały nakład „Trybuny Ludu”, która - używając dzisiejszego języka - była patronem medialnym zawodów i zawsze miała najwięcej informacji.

Szurkowski dołożył swój potężny udział do tego, że w latach 70. XX wieku kolarstwo stało się jednym z najważniejszych sportów w naszym kraju. Każdy dzieciak chciał być Szurkowskim. W efekcie w 1971 i 1973 roku (dwukrotnie!) kolarz został wybrany Sportowcem Roku w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”.

- Recepta Ryśka na sukces? On tak nie lubi przegrywać… - podsumował Lech Piasecki, polski mistrz świata z 1985 roku, którego do tego triumfu poprowadził właśnie Szurkowski, wtedy trener reprezentacji.

Bo Szurkowski po zakończeniu kariery sportowej nie rzucił kolarstwa. Był selekcjonerem, zakładał pierwszą w Polsce grupę zawodową, w końcu był prezesem Polskiego Związku Kolarskiego. Wiódł aktywne życie. Ciągle trenował, brał udział w zawodach dla amatorów. W czerwcu 2018 podczas jednego z takich wyścigów - Rund um Koeln - kilka kilometrów przed metą upadł i doznał bardzo ciężkich obrażeń. Do dzisiaj jeździ na wózku, nadal nie może chodzić.

Problem jest przede wszystkim w rdzeniu kręgowym. Nie ma pewności, że były kolarz kiedykolwiek będzie w stanie samodzielnie chodzić. Jednak nie poddaje się, walczy. Jak pół wieku temu podczas Wyścigu Pokoju. Rehabilitacja już zdziałała cuda, ale jest bardzo kosztowna. Dlatego można wspierać leczenie Szurkowskiego poprzez wpłaty na poniższe konto:

Stowarzyszenie Lions Club Poznań 1990
konto bankowe: 09 1240 1747 1111 0000 1845 5759
z dopiskiem: "RYSZARD SZURKOWSKI – rehabilitacja”.

Marek Bobakowski, dziennikarz WP SportoweFakty

© Copyright 2019-2021 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl