Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Sprawdź, jak można odpocząć na rowerze. Nie zawsze trzeba cisnąć, ile fabryka dała

Sprawdź, jak można odpocząć na rowerze. Nie zawsze trzeba cisnąć, ile fabryka dała

Masz już dość nudnych jazd po tej samej trasie? Nie możesz patrzeć na waty? Z obrzydzeniem otwierasz plan treningowy? Czas to zmienić.
Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 24 sekund
Sprawdź, jak można odpocząć na rowerze. Nie zawsze trzeba cisnąć, ile fabryka dała

Udostępnij artykuł

- Dla mnie jazda na rowerze to wolność, to odkrywanie nieznanego - usłyszałem od Adama Bieleckiego, słynnego polskiego himalaisty, ale także kolarza-amatora.

Jego słowa potwierdzają inni, znani (ale nie tylko) ludzie, z którymi często rozmawiam o rowerach. - Nie ma nic piękniejszego, jak szum asfaltu, wolna głowa, reset po całym dniu pracy - to z kolei Karol Okrasa, znany z telewizji kucharz, a jednocześnie zapalony kolarz.

Warto o tym pamiętać. Wiem, że wielu z nas zatraca się w treningach. Traktuje rower jako narzędzie do osiągania coraz to lepszych wyników. Nie mam nic przeciwko temu, jeżeli robimy to z głową, a przede wszystkim bezpiecznie dla siebie, jak i innych uczestników ruchu drogowego. Natomiast - wiem to również z doświadczenia - wcześniej czy później przyjdzie znużenie.

Kolejny trening na tej samej trasie, kolejny raz trzeba wykonać konkretną pracę, znów należy obserwować waty (lub puls), itd., itd. Nawet dla mnie, z wykształcenia matematyka, który lubi potem analizować wszelkie dane statystyczne, w pewnym momencie to zbyt nudne.

Jazda na rowerze powinna być przyjemnością, przygodą. Jak to zrobić? Jak odnaleźć przyjemność z tego, co z zasady powinno być radosne?

1. Przynajmniej raz w tygodniu jedźmy na wycieczkę (tak, wycieczkę, a nie trening) rowerową w nieznane. Tak po prostu, przed siebie. Obserwujmy okolicę, poznajmy nowe drogi, zatrzymujmy się czasami, zróbmy zdjęcie, zamówmy kawę. Totalny luz.

2. Zaprośmy do jazdy rodzinę, przyjaciół, znajomych. I niech to nie będą kolarze z krwi i kości. Umówmy się i jadąc w tempie komunikatywnym pośmiejmy się, powygłupiajmy, itp. Oczywiście w parku, na ścieżce rowerowej, a nie na drodze publicznej wśród pędzących TIR-ów.

3. Wycieczka z dzieciakami? Tak, to doskonały pomysł. Nic nie relaksuje tak, jak przejażdżka z dziećmi. Z przystankami na zabawę na karuzeli, lody czy grę w piłkę w parku.

4. Zostawmy licznik w domu. Spróbujmy raz na jakiś czas wsiąść na rower bez tego urządzenia, które niczym strażnik monitoruje nam wszystko: od mocy, przez tętno, po kadencję.

5. Zróbmy tygodniową przerwę. Stosuję taki system od lat i moim zdaniem całkiem nieźle się sprawdza. Nie czuję znużenia. O co chodzi? Otóż staram się być aktywny fizycznie (rower, bieganie, turystyka górska) przez 12 tygodni z rzędu, po czym mam tydzień „wolnego”. W ciągu tych siedmiu dni nie włączam swojej aplikacji do monitorowania aktywności. Rok ma 52 tygodnie, więc idealnie zamykam się w czterech takich cyklach.

Nie jesteśmy zawodowcami, nie zatraćmy się w nudnym treningu. Bo po jakimś czasie może się okazać, że taki rygor pozbawił nas przyjemności ze sportu. A stąd już krótka droga do... nikąd.

Marek Bobakowski, dziennikarz WP SportoweFakty

© Copyright 2019-2022 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl