Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Tomasz Marczyński: Jeszcze w sobotę jeździłem na rowerze...

Tomasz Marczyński - Kolarz grupy Lotto Soudal, wychowanek Krakusa bbc Czaja Swoszowice, przebywa w Hiszpanii i nie wie, kiedy znów wsiądzie na rower.
Tekst przeczytasz w ok. 3 minuty, 6 sekund
Tomasz Marczyński: Jeszcze w sobotę jeździłem na rowerze...

Rowerowa.pl: Gdzie pan aktualnie przebywa?

W Hiszpanii, w Grenadzie, gdzie mieszkam przez sporą część roku, w sezonie startowym.

Jak zdrowie?

Miałem pewne kłopoty ze zdrowiem, byłem trochę chory, ale przejechałem wyścig dookoła Andaluzji. Potem przyjmowałem antybiotyk, ale wznowiłem treningi. Miałem startować w Strade Bianche, Tirreno – Adriatico, ale wyścigi zostały odwołane.

Jak wygląda życie w Hiszpanii obecnie?

Jeszcze do soboty wszystko odbywało się w miarę normalnie, ale wprowadzono stan wyjątkowy i od niedzieli są obostrzenia. Można wyjść z domu tylko po niezbędne rzeczy, tylko do sklepu po jedzenie, bądź do apteki, albo udać się na chwilkę poza dom z psem. Są dosyć wysokie kary dla tych, którzy się temu nie podporządkują. Zamknięte są restauracje, bary. Nie mogę trenować na zewnątrz, choć jeszcze w sobotę byłem na rowerze i jeździłem przez sześć godzin.

Hiszpanie początkowo lekceważyli epidemię, wielu ludzi urządzało pikniki, to było nieodpowiedzialne!

Cóż, jeszcze do soboty można było wychodzić, nie było żadnych zakazów. Ja też udałem się na rower, przejechałem przez przełęcz i zjechałem w kierunku plaży, ale była już zamknięta. Teraz wszyscy respektują zakazy. Zbierają się o godz. 20 na balkonach swoich domów i sobie klaszczą. Od niedzieli życie się zmieniło.

Ma pan rodzinę w Małej Wsi koło Krakowa, wie pan, jaka jest u nas sytuacja. Polacy podeszli bardziej odpowiedzialnie do epidemii niż Hiszpanie.

Tak, jestem w codziennym kontakcie z rodziną. Wiem, że są rygorystyczne zakazy.

Nie wiem, czy planował pan wizytę w naszym kraju, choć na kilka dni, ale na razie nie może pan przylecieć do Polski.

Tak, to niemożliwe.

Jakieś wytyczne, co robić, dało panu szefostwo grupy Lotto Soudal?

Tak, wszyscy kolarze dostali maile w zeszłym tygodniu z powiadomieniem, jak należy postępować. Każdy miał wrócić do siebie, niezależnie, gdzie trenował.

Co można zrobić w domu jeśli chodzi o trening?

W domu mam trenażer, ale nie ma specjalnej presji, by dużo trenować, bo przecież nie wiemy, kiedy odbędą się najbliższe wyścigi – w kwietniu, maju? Przełożono Giro d’Italia, w którym miałem startować, ale nie wyznaczono nowej daty. Miałem w planach wystartować w wyścigu dookoła Kraju Basków, w ardeńskich klasykach i Giro. Na razie mam na koncie występy w trzech wyścigach na Majorce w tym roku, dookoła Walencji i Andaluzji. Podtrzymać formę będzie bardzo ciężko. Tak właściwie, to nie ma po co, bo jak mówiłem, nikt z nas nie wie, kiedy wróci do ścigania. Skupiam się więc na ćwiczeniach ogólnorozwojowych.

A jak pan, bardzo czynny człowiek, przyzwyczajony do bardzo intensywnego ruchu, codziennego, radzi sobie psychicznie z obecną sytuacją, kiedy to jest pan zamknięty w domu?

Spokojnie, jakoś sobie radzę. Choć trudno powiedzieć, jak będzie, bo na razie minęło tylko kilka dni. Najgorsze jeszcze przed nami. Staram się myśleć pozytywnie, jest wiele rzeczy do przemyślenia. Trzeba w tej trudnej sytuacji znajdować pozytywy. Zmniejszy się zanieczyszczenie powietrza, bo nie używam samochodu. Mam większy kontakt z bliskimi.

Nie wiadomo, kiedy odbędą się igrzyska olimpijskie, martwi to pana?

Nie wiem, czy mnie to dotyczy, czy nie. Nie wiem, jakie są kryteria odnośnie startu, jak będzie wybierany skład na Tokio. Nie miałem więc w planach startu olimpijskiego, za to mam w planach występ w Tour de Pologne oraz we Vuelcie a Espana.

Jacek Żukowski, „Gazeta Krakowska”, „Dziennik Polski”

Jacek Żukowski Gazeta Krakowska, Dziennik Polski

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl