Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Zima, śnieg, mróz? Nie porzucaj roweru, jazda w takich warunkach może przynosić frajdę

Zima, śnieg, mróz? Nie porzucaj roweru, jazda w takich warunkach może przynosić frajdę

Wielu z nas zimą chowa ukochane dwa kółka do piwnicy albo montuje na trenażerze. Dlaczego? Przecież biały puch nie jest żadną przeszkodą w czerpaniu frajdy z kręcenia korbą.
Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 33 sekund
Zima, śnieg, mróz? Nie porzucaj roweru, jazda w takich warunkach może przynosić frajdę
Photo by Robert Ruggiero on Unsplash

Udostępnij artykuł

Zima 2020/21 przypomniała, że Polska jeszcze nie do końca znalazła się w klimacie śródziemnomorskim. Po kilku latach bez śniegu i mrozu, tym razem sypnęło. I to zdrowo. Dodatkowo zmroziło dość potężnie (w niektórych miejscach kraju słupek rtęci spadł nawet w granice -30 stopni). Można wyciągnąć sanki, narty (choć stoki z powodu epidemii koronawirusa były przez kilka tygodni zamknięte), łyżwy. A co z rowerem?

Wielu z nas nie wyobraża sobie jeździć na dwóch kółkach w taką pogodę. Bo niebezpiecznie, bo bezsensownie, bo można zniszczyć sprzęt. Bzdura. Norwegowie mają takie powiedzenie: „nie ma złej pogody, są tylko źle dobrane ubrania”. Ta zasada sprawdza się również w przypadku kolarstwa.

Co trzeba więc zrobić, aby jazda na rowerze zimą była nie tylko bezpieczna, ale i przyjemna? Po kolei… Po pierwsze, musimy rzeczywiście dobrze się ubrać. Dobrze, to nie znaczy, że mamy założyć najcieplejsze ubrania, jakie tylko znaleźliśmy w szafie. Nie tędy droga.

Zabezpieczmy przede wszystkim głowę (czapka pod kaskiem to obowiązek), uszy, szyję, ale również dłonie i stopy (nie polecam jazdy w letnich butach i letnich skarpetkach bez ocieplacza). To właśnie te części ciała najłatwiej „przewiać” i wtedy choroba gotowa. Poza tym? Dobra bielizna termoaktywna, bluza, kurtka sportowa. To wystarczy, aby godzinkę czy dwie pokręcić przy ujemnej temperaturze, z uśmiechem na twarzy.

Skoro odpowiednio się ubraliśmy, to trzeba przygotować jeszcze rower, aby nie wyłożyć się na pierwszym, oblodzonym i zaśnieżonym zakręcie. Śnieg to nie jest problem, na nim trudno wpaść w poślizg, bardziej niebezpieczny jest lód. Pół biedy, jak go widać z daleka i można zareagować. Gorzej, jak jest ukryty pod śniegiem.

Wtedy pomogą nam dwie rzeczy: szersze opony, a jak nie chcemy zmieniać ich na te kilka tygodni, to przynajmniej spuśćmy z nich nieco powietrza. Mniejsze ciśnienie, to większa powierzchnia styku opony z nawierzchnią. Czyli mniejsze ryzyko upadku.

Kolejna sprawa. Nie traktujmy wyjazdu zimą na oblodzoną drogę przy temperaturze -10 stopni, jako pełnowartościowy trening, kiedy jesteśmy prawie zawodowcami i przygotowujemy się do wiosennych wyścigów. Zalecam raczej rekreacyjną jazdę po parkach, lasach lub mniej uczęszczanych drogach, bez patrzenia na tętno, prędkość czy moc. W przeciwnym wypadku zostańcie w domu i wypalajcie tłuszcz na trenażerze. Będzie efektywniej i bezpieczniej.

Nie zapomnijcie również o bezpieczeństwie, czyli oświetleniu, kasku, ciepłej herbacie w termosie i telefonie do kogoś, kto może nam pomóc jak zatracimy się w zimowym szaleństwie i będzie trzeba nas wyciągnąć z głębokiej zaspy.

Bo rower zimą to piękna sprawa. Daje wiele frajdy, a i na zdrowie wpływa pozytywnie. Choć - jak wszystko - trzeba robić z głową. Głową odpowiednio zabezpieczoną przed mrozem. No i cieszmy się zimą. Bo za kilka tygodni będziemy narzekać na… upały!
Marek Bobakowski, dziennikarz WP SportoweFakty

Powiązane artykuły

Czytaj również

Reklama

sklep wędkarski
logistyka transgraniczna
mąka orkiszowa firmy Diogra
Targi Budowlane 2024

© Copyright 2019-2024 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl