Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Stanisław Gazda był „Małyszem kolarstwa”. Oklaskiwały go setki tysięcy kibiców

Stanisław Gazda był „Małyszem kolarstwa”. Oklaskiwały go setki tysięcy kibiców

Ponad pół wieku temu był jednym z najlepszych kolarzy świata - zajmował wysokie miejsce w igrzyskach olimpijskich czy mistrzostwach świata, wygrywał etapy podczas Wyścigu Pokoju. Odszedł w wieku 82 lat. Wielki sportowiec!
Tekst przeczytasz w ok. 2 minuty, 23 sekund
Stanisław Gazda był „Małyszem kolarstwa”. Oklaskiwały go setki tysięcy kibiców
Foto: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Gazda
Udostępnij artykuł
W 1960 roku wpadł na wypełniony po brzegi Stadion Śląski i wygrał jeden z etapów Wyścigu Pokoju. Na trybunach słynnego obiektu położonego na pograniczu Katowic i Chorzowa pojawiło się grubo ponad 100 tysięcy ludzi. Wiwatowali na cześć gwiazdy polskiego kolarstwa - Stanisława Gazdy. „Trudno opisać eksplozję entuzjazmu na trybunach Śląskiego. Oklaski, okrzyki, zapalone pochodnie z gazet, chóralne sto lat” - relacjonował wówczas ogólnopolski dziennik „Sport”.

Stanisław Gazda miał wówczas dopiero 22 lata. Ale był już gwiazdą polskiego sportu. Ludzie go kochali, ludzie łaknęli sukcesów sportowych, ludzie cieszyli się, jak nasz kolarz wygrywał z całą elitą zawodników ze Związku Radzieckiego.

„W wieku 82 lat zmarł wybitny kolarz, Stanisław Gazda, jeden z najlepszych polskich szosowców. W latach 60. był Małyszem kolarstwa. Każdy chłopak, bawiąc się Wyścig Pokoju, chciał być Gazdą. Niech spoczywa w pokoju” - napisał na Twitterze Piotr Gliński, minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Małysz kolarstwa… Trafne określenie. O ile w latach 50. idolem tłumów był Stanisław Królak, ale nie miał na koncie wielkich osiągnięć, o tyle Gazda walczył z najlepszymi jak równy z równym. Szóste miejsce podczas igrzysk olimpijskich w Rzymie, trzy zwycięstwa etapowe podczas Wyścigu Pokoju, triumf w klasyfikacji generalnej Wyścigu Dookoła Polski. Jego sukcesy robią wrażenie. Oczywiście w późniejszych latach Stanisław Szozda czy Ryszard Szurkowski osiągnęli o wiele więcej. Jasna sprawa. Natomiast to właśnie jazda Gazdy była zapowiedzią złotych lat polskiego kolarstwa. Jak sukcesy Małysza rozpoczęły złotą erę polskich skoków narciarskich.

Dzięki Królakowi i Gaździe Polacy zaczęli postrzegać rower nie tylko jak środek transportu, ale również jako sposób na spędzanie wolnego czasu, na rekreację. Zawodnicy wykonali kawał roboty przy fundamencie, który zaowocował późniejszymi sukcesami.

- My przecieraliśmy szlak. Walczyliśmy o to, by były treningi, zgrupowania w Bułgarii, Tunezji, czyli w warunkach podobnych do tych na wyścigach. Kiedyś na Wyścigu Pokoju spytałem Belga, w ilu wyścigach brał udział przed tym najważniejszym spotkaniem. Mówi, że w 50. A my, Polacy, tylko w trzech. Dopiero trener Henryk Łasak przyjął taki cykl szkoleniowy, że robiliśmy wyniki - mówił Gazda w rozmowie z Renatą Botor-Pławecką w listopadzie 2012 roku.

Gazda był kolarzem, stolarzem, hutnikiem, a nawet górnikiem. Był również lokalnym politykiem i radnym. Starał się pomagać przy pracach drogowych, przy doprowadzeniu gazu do domów. Jednak najważniejsze, że po zakończeniu czynnej kariery pozostał w kolarstwie i szkolił młodzież. To u jego boku wyrośli: Andrzej Sypytkowski czy Cezary Zamana.

Zmarł w szpitalu w Rybniku, po ciężkiej chorobie. Panie Staszku, dziękujemy za wszystko.

Marek Bobakowski, dziennikarz WP SportoweFakty

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl