Cała Polska Rowerowa.pl - portal kolarski i rowerowy

Mistrzostwa Polski rządzą się swoimi prawami – komentarze po zawodach

Mistrzostwa Polski rządzą się swoimi prawami – komentarze po zawodach

O komentarz do tegorocznych mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym poprosiliśmy m.in. medalistki Katarzynę Wilkos oraz Łucję Pietrzak.
Tekst przeczytasz w ok. 5 minut, 48 sekund
Mistrzostwa Polski rządzą się swoimi prawami – komentarze po zawodach
Udostępnij artykuł

Daria Pikulik
(10. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego/KK Ziemia Darłowska):
Trasa była dosyć ciężka i bardzo techniczna. Dużo zakrętów, wąskie dróżki, ale mi odpowiadała. Kolarze szosowi musza być przygotowani na każde warunki atmosferyczne. Było gorąco, jednak pomogło odpowiednie nawodnienie i zimne opryski na trasie, dzięki czemu dałyśmy radę. Wydaje mi się, że tempo było spokojniejsze niż w ubiegłym roku. Kiedy odjechała jedna zawodniczka, tempo w grupie trochę stanęło. Na przedostatniej i ostatniej rundzie było już więcej skoków i szybsze tempo. Po tym, gdy spadł mi łańcuch, musiałam gonić grupę, lecz co do lokaty, to nie nastawiałam się na nic wielkiego. Chciałam zrobić dobry trening przed zaczynającymi się wkrótce zawodami torowymi. 120 kilometrów to dla mnie trochę za duży dystans.Sobotni finisz nie był typowo sprinterski i zdecydowanie nie przypominał zmagań na torze, ponieważ był pod lekką hopkę i odbywał się z małej grupki. Zaczęłam finisz z dosyć odległej pozycji, więc dziesiąte miejsce jest dla mnie satysfakcjonującym wynikiem. Po całej zimie ścigania, kiedy jest mój główny sezon, nie czuję jakiegoś parcia na szosę. Traktuję to bardziej treningowo. Jeszcze sporo startów przede mną, bo po mistrzostwach Polski jedziemy na zawody do Czech i Słowacji.

Dorota Przęzak
(9. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego/LKS Atom Boxmet Dzierżoniów):
Tak wyszło - dwa razy dziewiąte miejsce. Wynik niby w porządku, ale pozostał bardzo duży niedosyt. Taki jest sport. Po starcie dużo rzeczy zrobiłoby się inaczej, ale teraz to tak naprawdę trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość i jechać dalej. Dziś temperatura oscylowała w okolicach 30 stopni, było bezwietrznie. Upał wielu osobom dał się pewnie we znaki, więc trzeba było pamiętać o częstym piciu. Osobiście takie warunki mi odpowiadały. Trasa była selektywna, ale tak naprawdę to wyścig tworzą ludzie. Dziś każdy kalkulował. Praktycznie cały wyścig peleton jechał spokojnie. Dopiero pod koniec pojawiło się kilka akcji zaczepnych na podjazdach, lecz wszystkie kolarki były dość świeże i nie dało to żadnych rezultatów. Mistrzostwa Polski to zawsze inny wyścig, nieprzewidywalny pod rożnymi względami i rządzą się swoimi prawami.

Łucja Pietrzak
(3. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego/MAT Atom Deweloper):
Nie miałam przed startem żadnych odczuć. Nie chciałam nakładać na siebie też niepotrzebnej presji, ale z tyłu głowy miałam obronę koszulki. Cieszę się z brązu, bo myślę, że udowodniłam po raz kolejny, że na szosie również potrafię się ścigać. Upał na pewno nie sprzyjał, ale z drugiej strony lepszy on niż deszcz. Ciągłe zmienianie bidonów na zimne pomagało się schłodzić, do tego ludzie na trasie polewali nas wodą, co pomagało nam przetrwać przy takiej pogodzie. Dystans był w porządku, standardowy jak na Mistrzostwa Polski, a trasa sama w sobie była trudna zarówno technicznie, jak i fizycznie. Ta runda to jeden wielki interwał. Podsumowując, było co jechać. Jeśli chodzi o naszą taktykę, to miałyśmy atakować. Sytuacja od drugiej rundy ułożyła się dla nas dobrze, kiedy Karolina Stępień uciekała, bo to nie my musiałyśmy gonić, a spokojnie jechać w grupie. Na końcu i tak wszystko się połączyło i później myślałyśmy już tylko o finiszu, a w tej rozgrywce stawialiśmy na Katarzynę Wilkos. Z kolei na czasówce trasa była dosyć łatwa technicznie, jedynie dwa ronda trzeba było odpowiednio pokonać. Samo ukształtowanie terenu nie należało do najtrudniejszych. Dosyć krótkie podjazdy, można było wjeżdżać w wysokim tempie. Dla mnie najgorszym momentem były ostatnie trzy kilometry, gdyż na końcu zabrakło mi już energii.Śmiałyśmy się z Moniką Brzeźną przed startem, która w czwartek będzie lepsza, bo ostatnio często jeździmy czasówki podobnie, ale oczywiście rywalizacji pomiędzy nami nie ma. Przed startem żartujemy, a później każda z nas skupia się na sobie i walczy o jak najlepszy wynik. Czasówka to dla mnie rywalizacja z własnymi słabościami, a to wystarczający przeciwnik. Podczas restrykcji związanych z pandemią niekiedy musiałam przesiąść się na trenażer, choć ten rodzaj treningu to dla mnie raczej ćwiczenie psychiki niż formy fizycznej, bo po prostu bardzo go nie lubię.

Monika Brzeźna
(8. miejsce w jeździe indywidualnej na czas):
Trasa czasówki była łatwa technicznie, choć od nawrotu trochę cięższa i też ta część dała mi nieco w kość. Pogoda akurat była bardzo dobra. Sucho i ciepło, ale nie za gorąco. Rywalizacja na czasówce jest raczej z samym sobą, ale poziom oceniam na dość wysoki, bo sporo dziewczyn w tym roku poprawiło jazdę na czas. Organizacja wypadła bardzo dobrze, poza godzinnym opóźnieniem czasowym, nie mam zastrzeżeń. Nie specjalizuje się w tej konkurencji, więc nie oczekiwałam medalu, ale patrząc realnie, to pojechałam na swoim przyzwoitym poziomie.

Damian Papierski
(3. miejsce w jeździe indywidualnej na czas w kategorii U-23/CCC Development Team):
Przystępując do wyścigu, liczyłem na niezły wynik, ponieważ wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany. Myślę, że nie był to do końca mój dzień. Szymon Krawczyk i Filip Maciejuk byli poza moim zasięgiem. Sądzę, że różnica pomiędzy kategorią U23, a kategorią elity jest spora. Poziom rywalizacji był wysoki, słoneczna pogoda dopisała. Trasa w Busku-Zdroju nie była za bardzo wymagająca technicznie. Nawierzchnia także była w doskonałym stanie. Największą trudnością był dla mnie liczący 42,5 kilometra dystans, gdyż na co dzień moje wyścigi są krótsze.

Katarzyna Wilkos
(2. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego/MAT Atom Deweloper):
Mistrzostwa Polski to specyficzny wyścig. Nie wiem czy można się czegokolwiek spodziewać. Stojąc na starcie, liczyłam na dobre samopoczucie tego dnia, a z całą ekipą walczyliśmy o zwycięstwo. Po czwartej rundzie był moment, gdy miałam nadzieję, że do mety na solo dojedzie nasza Karolina Stępień. Dystans wyścigu był wystarczający, a trasa naprawdę ciekawa, wymagająca i mocno techniczna. Tempo nie było wysokie, ale upał powodował, że sama jazda w tych warunkach była ciężka. Myślę, że wiele zawodniczek jechało dość zapobiegawczo, aby przy tej pogodzie nie odcięło ich w decydującym momencie. Cieszy nas każdy medal, a te mistrzostwa kończymy z trzema, bo również ze srebrem Dominiki w orliczkach.

Komentarze zebrał Maciej Mikołajczyk, Rowerowa.pl

Maciej Mikołajczyk - Rowerowa.pl

Czytaj więcej

© Copyright 2019-2020 Rowerowa.pl. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Wykonanie i obsługa portalu weboski.pl